2026.01 Cambodia


It feels good to return to places you know and people you like (you can read about my previous visit to Cambodia HERE). It was wonderful to see the Cambodian artist Mao again (and attend the official opening of her gallery, complete with a traditional blessing by monks) and her friendly women’s art collective; it was also great to revisit spots from years ago and find new details (we managed, for example, to track down a family of gibbons in Angkor Park), and to tick off a few new cities and places (riverside Kampong Chhnang, friendly Pursat, beachy Kep with its surprising rock formations and caves, as well as Sihanoukville—a shockingly failed project of a casino-city managed by the Chinese, and finally Krong Bavet, also overgrown with casinos and entire blocks of Chinese factories and housing estates).

//


Czasem dobrze jest wrócić do miejsc, które się już zna (poprzednia relacja z Kambodży TUTAJ) i do ludzi, których się lubi. Wspaniale było ponownie spotkać się z kambodżańską artystką Mao (i uczestniczyć w oficjalnym otwarciu jej galerii, połączonym z tradycyjnym poświęceniem miejsca przez mnichów) oraz zaprzyjaźnionym żeńskim kolektywem artystycznym. Fajnie było również ponownie zrobić rundkę po znanych mi już miejscach i odnaleźć w nich wcześniej niedostrzeżone szczegóły (udało się np. wyśledzić rodzinę gibonów w parku Angkor), a także zaliczyć kilka nowych miast (nadrzeczny Kampong Chhnang, sympatyczny Pursat, wczasowy Kep z pobliskimi zaskakującymi formacjami skalnymi oraz Sihanoukville – wstrząsająco nieudany projekt miasta-kasyna zarządzanego przez Chińczyków i wreszcie Krong Bavet, również zachwaszczony kasynami, a także całymi kwartałami chińskich fabryk i osiedli).

Phnom Penh:

Sihanoukville:

Kep:

Kampong Chhnang:

Pursat:

Battambang:

Angkor Wat (Siem Reap):

Cambodia, 2020.02-03 part 4 (final): Phnom Penh, Kampot

Way to Phnom Penh // Droga do Phnom Penh

No useless babbling here… What I meet on the way is dust, towns, villages … and lots of friendly people, encouraging me to cycle harder with their smiles. The capital city itself greets me with a big fire, traffic chaos (it seems the city sprang out so fast that there was no time to built traffic lights!) and with my friends from Battambang who host me here, too.

//

Tutaj bez zbędnych opisów… Po drodze – kurz, miasta, miasteczka … i mnóstwo przyjaznych ludzi, uśmiechem zachęcających do wzmożonego wysiłku. A sama stolica wita mnie pożarem, chaosem komunikacyjnym (miasto nagle tak się rozrosło, że nie starczyło czasu na wybudowanie sygnalizacji świetlnej!) i … znajomymi z Battambang, którzy i w Phnom Penh mnie goszczą.

 

Kampot

I tag along a group of artists, who organize workshops for kids living in the province. While shooting a video for them, I visit some nice and quaint places.

//

Na wycieczkę po Kampot i okolicach zabiera mnie grupa artystek, która organizuje warsztaty dla dzieciaków na prowincji. Kręcę dla nich klip dokumentujący całe zdarzenie a przy okazji odwiedzam nowe, sympatyczne miejsce.